Miałem sen.
Jechałem samochodem odwiedzić rodzinę. Mimo, że już wielokrotnie przemierzałem tą samą drogę, tym razem była ona jakaś inna. Prowadziła przez bajkową krainę, która w blasku zachodzącego, jesiennego słońca mieniła się tysiącami barw. Mijałem po drodze drzewa, które dźwigały na sobie ciężar dojrzewających owoców, hasające się na zielonej trawie zwierzęta. Wąska, pełna zakrętów droga prowadziła mnie do rozpościerającego się na horyzoncie pasma górskiego. Widok był fascynujący, więc jechałem bardzo wolno, chłonąc piękno jakiego dotąd nie widziały moje oczy. Szczyty górskie rosły przede mną i po przejechaniu kilku kilometrów mogłem podziwiać je z bliska. Na samochód leniwie opadały czerwono złote liście z drzew porastających zbocza gór.
Przejechałem jeszcze malowniczo położony mostek, pod którym płynął górski potok, i musiałem się zatrzymać. Dotarłem bowiem do miejsca, gdzie droga rozwidlała się. Jedna jej nitka pięła się stromo w górę, prowadząc wśród skał, druga natomiast schodziła łagodnie w dolinę.
Stanąłem przed poważnym dylematem – w którą stronę jechać, jaki obrać kierunek. Nie zauważyłem po drodze drogowskazu, który wskazałby mi właściwą drogę. Wysiadłem z samochodu i zacząłem przechadzać się, intensywnie myśląc którą drogę wybrać. Na rozstaju dróg, wrośnięty w ziemię leżał głaz. Usiadłem na nim nie wiedząc co dalej robić. Nie wiem ile minęło czasu, minuta, dwie a może dziesięć? Spojrzałem w dół, i nagle moją uwagę przykuł promień zachodzącego słońca, oświetlający miejsce, poniżej którego siedziałem. Na kamieniu wyryty był napis: „Obie drogi zaprowadzą cię do celu, ale to od Ciebie wędrowcze zależy, którą będziesz chciał pokonać. Drogą łagodną wybiera większość ludzi, żyjącej w monotonii dnia codziennego. Droga wiodąca poprzez szczyt jest zarezerwowana tylko dla wytrwałych, którzy pragną odmiany swojego życia, bowiem pokonując ją, poznają nowe wartości, a przede wszystkim swoją wewnętrzną moc”.
Tajemnicze słowa dudniły mi w głowie. Nie chcę być szarym człowiekiem, chcę wkroczyć na drogę wewnętrznych przemian. Chcę cieszyć się życiem pełnym radości oraz spokoju ciała i duszy.
Już wiedziałem , którą drogę wybrać. Wsiadłem do samochodu, uruchomiłem silnik i wyruszyłem drogą w stronę szczytu. Drogą w nieznane.
Obudziłem się, ale nie otwierałem oczu, żeby nie zamazać obrazu z mojego snu. Zacząłem myśleć o drodze życia, jaką pokonuje każdy żyjący człowiek. Nieświadomy swoich możliwości, funkcjonuje z dnia na dzień, żyje życiem innych osób, nie potrafiąc rozwiązać swoich problemów. Nie ma własnego
zdania, słucha innych „życzliwych osób”. Kiedy zaś wkracza na drogę życiowych przemian, zaczyna odkrywać piękno życia, wsłuchiwać się w swój wewnętrzny głos. Staje się innym człowiekiem, który porzuca swoją przeszłość a zaczyna żyć „tu i teraz”. Ja również od kilku lat idę drogą przemian. I choć jest to droga długa, nie zawsze jest akceptowana przez osoby najbliższe. W przypływie szczerości często słyszę: jesteś dziwny, już nawet w rodzinie zauważają, że jesteś inny. Tak, jestem inny, bardziej wyciszony, otwieram się na potrzeby innych, godzinami mogę rozmawiać z klientami, ukazując im możliwości, jakich dotąd nie znali, dając wskazówki, jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi.
Zachęcam wszystkich do przemyśleń nad własnym życiem, do poznawania swojego wewnętrznego ja, i znalezienia własnej ścieżki życia.
Stanisław Bińkiewicz
Opublikował/a sbinkiewicz