Dwie drogi!

Październik 14, 2010

Miałem sen.
Jechałem samochodem odwiedzić rodzinę. Mimo, że już wielokrotnie przemierzałem tą samą drogę, tym razem była ona jakaś inna. Prowadziła przez bajkową krainę, która w blasku zachodzącego, jesiennego słońca mieniła się tysiącami barw. Mijałem po drodze drzewa, które dźwigały na sobie ciężar dojrzewających owoców, hasające się na zielonej trawie  zwierzęta. Wąska, pełna zakrętów droga prowadziła mnie do rozpościerającego się na horyzoncie pasma górskiego. Widok był fascynujący, więc jechałem bardzo wolno, chłonąc  piękno jakiego dotąd nie widziały moje oczy. Szczyty górskie rosły przede mną i po przejechaniu kilku kilometrów mogłem podziwiać je z bliska. Na samochód leniwie opadały czerwono złote liście z drzew porastających zbocza gór.
Przejechałem jeszcze malowniczo położony mostek, pod którym płynął górski potok, i musiałem się zatrzymać. Dotarłem bowiem do miejsca, gdzie droga rozwidlała się. Jedna jej nitka pięła się stromo w górę, prowadząc wśród skał, druga natomiast schodziła łagodnie w dolinę.
Stanąłem przed poważnym dylematem – w którą stronę jechać, jaki obrać kierunek. Nie zauważyłem po drodze drogowskazu, który wskazałby mi właściwą drogę. Wysiadłem z samochodu i zacząłem przechadzać się, intensywnie myśląc którą drogę wybrać. Na rozstaju dróg, wrośnięty w ziemię leżał głaz. Usiadłem na nim nie wiedząc  co dalej robić. Nie wiem ile minęło czasu, minuta, dwie a może dziesięć? Spojrzałem w dół, i nagle moją uwagę przykuł promień zachodzącego słońca,  oświetlający miejsce, poniżej którego siedziałem. Na kamieniu wyryty był napis: „Obie drogi zaprowadzą cię do celu, ale to od Ciebie wędrowcze zależy, którą będziesz chciał pokonać. Drogą łagodną wybiera większość ludzi, żyjącej w monotonii  dnia codziennego. Droga wiodąca poprzez szczyt jest zarezerwowana tylko dla wytrwałych, którzy pragną odmiany swojego życia, bowiem pokonując ją, poznają nowe wartości, a przede wszystkim swoją wewnętrzną moc”.
Tajemnicze słowa dudniły mi  w głowie. Nie chcę być szarym człowiekiem, chcę wkroczyć na drogę wewnętrznych przemian. Chcę cieszyć się życiem pełnym radości  oraz spokoju ciała i duszy.
Już wiedziałem , którą drogę wybrać. Wsiadłem do samochodu, uruchomiłem silnik i wyruszyłem drogą w stronę szczytu. Drogą w nieznane.

Obudziłem się, ale nie otwierałem oczu, żeby nie zamazać obrazu z mojego snu.  Zacząłem myśleć o drodze życia, jaką pokonuje każdy żyjący człowiek. Nieświadomy swoich możliwości, funkcjonuje z dnia na dzień, żyje życiem innych osób, nie potrafiąc rozwiązać swoich problemów. Nie ma własnego
zdania, słucha innych „życzliwych osób”. Kiedy zaś wkracza na drogę życiowych przemian, zaczyna odkrywać piękno życia, wsłuchiwać się w swój wewnętrzny głos. Staje się innym człowiekiem, który porzuca swoją przeszłość a zaczyna żyć „tu i teraz”. Ja również od kilku lat idę drogą przemian. I choć jest to droga długa, nie zawsze jest akceptowana przez osoby najbliższe. W przypływie szczerości często słyszę: jesteś dziwny, już nawet w rodzinie zauważają, że jesteś inny. Tak, jestem inny, bardziej wyciszony, otwieram się na potrzeby innych, godzinami mogę rozmawiać z klientami, ukazując im możliwości, jakich dotąd nie znali, dając wskazówki, jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi.
Zachęcam wszystkich do przemyśleń nad własnym życiem,  do poznawania swojego wewnętrznego ja, i znalezienia własnej ścieżki życia.

Stanisław Bińkiewicz


Czego się boimy?

Wrzesień 30, 2010

Artykuł ten napisałem ponad rok temu, a dopiero teraz, przeglądając wieczorną porą swój notatnik, stwierdziłem, że treść jest nadal aktualna, więc postanowiłem go opublikować. Inspiracją do jego napisania, było moje spotkanie ze wspaniałą osobą, nieżyjącą już prof. dr. hab.  Teresą Wróblewską, która odeszła 21 września 2009r. Podczas spotkania, mającego miejsce gdzieś pod koniec roku 2008, otrzymałem od Pani Teresy jej książkę „Duch Narodowy” z piękną dedykacją. Wtedy to opowiadała mi o swoich pasjach, zamiłowaniu do pomocy innym ludziom, do zawodu nauczyciela akademickiego, podróżach po świecie i swoich planach na przyszłość. Rozmawialiśmy też o życiu, o bolączkach współczesnych Polaków.  W pewnym momencie padło pytanie, czego ludzie najbardziej się boją?. Gdyby takie pytanie zadać naszym sąsiadom, znajomym, klientom, każdy z nich miałby inną odpowiedź. Jeden odpowiedziałby, że śmierci, inny choroby, jeszcze inny samotności czy wreszcie długów, komornika itp.  Jednak mało kto by chyba odważyłby się stwierdzić, że tak naprawdę ludzie najbardziej obawiają się zmian w swoim życiu. Żyjąc  w zamkniętej skorupie, zaprogramowani w młodości przez swoich rodziców, „ukierunkowywani” przez swoich znajomych dożywają swoich dni nie wiedząc o tym,  że ich byt tu na ziemi, mógł wyglądać zupełnie inaczej.
Często na swej drodze spotykam ludzi, borykających się z różnymi problemami. Sa to np. problemy finansowe, rodzinne itp., z którymi wielu z nich zupełnie sobie nie radzi. Podczas rozmów najczęściej padają stwierdzenia: “ja to nie mam szczęścia w życiu”, “ten to ma pieniądze, bo
oszukuje innych”, “gram w Toto-Lotka od lat i jeszcze nigdy nie wygrałem”,”dzwonią do mnie firmy windykacyjne, straszą policją i komornikiem, nie pozostaje mi już nic tylko sznur na szyję”, “stres mnie zabija”. Zlepek różnych sytuacji, jakże tragicznych. Oczywiście nie będę się
ustosunkowywał do gier liczbowych, bo to nie jest to, na co człowiek ma wpływ, natomiast pozostałe stwierdzenia są wypadkową tego o czym ludzie najczęściej myślą i co ich tak naprawdę wpędza w kłopoty. Mimo różnych
życiowych problemów nie podejmują działań mogących im pomóc przezwyciężyć pasmo ciągnących się latami trudności. Nie chcą łamać utrwalonych przez lata przekonań, że w podobnej sytuacji, na granicy biedy żyli ich dziadkowie, rodzice. Mimo, że oni również balansowali na cienkiej linie życia, zawsze powtarzali – jesteśmy biedni ale uczciwi i ty też taki/a bądź. Więc zamiast szukać rozwiązań swojej sytuacji czy rozpocząć pracę  nad sobą, nad zmianą sposobu myślenia, wolą usiąść przed telewizorem, racząc się ulubionymi serialami albo słuchając negatywnego przekazu jaki serwują programy informacyjne. Tu kogoś zabili, tam trwa wojna, konflikty partyjne itp. I potem usypiają, bez nadziei na lepsze jutro, no bo przecież po co podejmować jakiekolwiek działanie, jeśli wszędzie jest żle?. Ludzie tacy są odarci z marzeń, boją się marzyć, boją się dać jednego kroku do przodu.
Nawet bardzo się pilnują, żeby tego kroku nie uczynić. Nie pracują nad sobą, nie kontrolują swoich mysli, które póżniej stają się rzeczami. Myśląc ciągle o  biedzie, długach, rachunkach,  dostają tego od życia coraz więcej.
Czy kiedyś się przebudzą?, czy odnajdą sens życia?. Kiedyś rozmawiałem z osobą, która pracuje nad sobą i zmianą osobowości na podobny temat.
Wtedy usłyszałem zdanie:  słuchaj, wiele osób poznaje te największe prawdy życia i zaczyna pracować nad sobą w wieku 18 lat, inne w wieku 30 lat, jeszcze inne w wieku 60 lat. Ale większość ludzi umiera w nieświadomości.
Wypada mi wierzyć, że osoby które czytają ten wpis już wkroczyły na drogę
przemian i idą świadomie swoją ścieżką życia.

Pozdrawiam

Stanisław Bińkiewicz


Chwila refleksji

Kwiecień 11, 2010

Sobota,  ranek 10 kwietnia 2010. Pierwsze informacje o tragedii, niedowierzania a potem oficjalne komunikaty.
Zginęli ludzie, nasi bliscy. Chyba mogę ich tak nazwać, bo przecież nie było dnia, aby któraś z ofiar katastrofy nie gościła w moim domu. Często oglądając szczególnie programy publicystyczne, mogłem zgadzać się lub nie z prezentowanymi poglądami. Ale zawsze we wszystkich komentarzach, dyskusjach, szukałem pozytywów.
Wierzę, że Ci, ktorzy zginęli, pozostaną w pamięci Polaków, pozostana ich osiągnięcia i idee dalej rozwijane przez następców. Ja chciałbym w tych chwilach zadumy skoncentrować się nad kruchością życia, nad umykającym czasem i nad tym co najważniejsze jest w życiu. Człowiek pędzi przez życie, nie zastanawiając sie głębiej nad jego sensem. Nie myśli co zostawi po sobie swoim bliskim, znajomym itp. Te słowa piszę przez pryzmat rozmów, jakich wiele odbywam codziennie z osobami przychodzącymi do mnie po poradę.  “Błagam Pana o pomoc”", “mąż powiedzał, że prędzej mnie zabije, niż mi pomoże”, “moja żona nie wie o moich długach”, “mam 100 tys. zł długu i tak naprawdę nie wiem, na co pieniądze z kredytów poszły”. Przychodzi Pani, zadłużona po uszy i mówi, że żeby nie jej wnuczka, już by nie żyła, bo truła się tabletkami. Gdyby się otruła, zostawiłaby ciekawą spuściznę swojej rodzinie – swoje długi. Inny człowiek juz nie mógł sobie poradzić ze swoimi długami, postanowił rozwiązać swój problem odbierając sobie życie. Ale kilka minut mojej rozmowy z nim uświadomiło mu pewne prawdy życiowe, kazało zatrzymać się, pomyśleć nad sensem życia. Po kilku dniach odwiedził mnie ze swoją żoną, która dziękowała mi za uratowanie mężowi życia. Kruchość życia, moment i śmierć, najczęściej niespodziewana. Człowiek wychodzi z domu, zostawia niedopitą kawę, niedokończony list, książkę z przeczytanymi zaledwie kilkoma rozdziałami. Wychodzi, wierząc że wróci,  że nie wydarzy się nic złego. Że innych moga spotykać różnorakie nieszczęścia, ale nie jego. Ale często bardzo się myli, bo okazuje się, że wobec śmierci, wszyscy są równi. Dlatego warto czasami usiąść sobie i w samotności przeanalizowac własne życie. Co osiągnąłem w swoim życiu, jaka spuściznę zostawiłbym swojej rodzinie, gdyby mi przyszło opuścić ten świat. Czy zostawiłbym po sobie dobre wspomnienia i wszystkie załatwione sprawy, czy problemy, które musieliby rozwiązywać Ci, którzy pozostali.
Kiedy uświadomisz sobie te sprawy, będzie to pierwszy krok na drodze przemian życiowych. Krok ku lepszemu, pełniejszemu życiu.


Walentynkowe, pozytywne życzenia

Luty 12, 2009

Kto jeszcze chce wysłać ukochanej osobie
fajne, pozytywne życzenia?

Są one tutaj.

Sprawdź, czy spodobają się one Twojej miłości?


Bliżej sukcesu

Listopad 6, 2008

Ruszyła pierwsza edycja kolekcji „Bliżej sukcesu” – publikacji, które zmieniły myślenie setek ludzi.

Tak! To jest możliwe. Pozytywny przełom w Twoim myśleniu i rozpoczęcie drogi do sukcesu są na wyciągnięcie ręki i jeśli tylko doczytasz ten tekst do końca, to się o tym przekonasz.

Wydawnictwo „Złote myśli” udostępniło tylko 100 zestawów wydań CD, w których skład wchodzą trzy ekskluzywne audiobooki na CD + darmowe wydanie na CD audiobooka „Bliżej sukcesu”. Jest to pierwsza część kolekcji „Bliżej sukcesu” i jest ona ograniczona do zaledwie 100 sztuk. Dostaną ją więc tylko te osoby, które są zdecydowane na szybkie osiągnięcie sukcesu i będą działać szybko.

Audiobooki, które wybraliśmy jako pierwszą część kolekcji „Bliżej Sukcesu”, to nagrania dźwiękowe książek, które dotąd zmieniły życie wielu ludzi. Wywarły one tak duży wpływ na niektórych naszych czytelników, że postanowili się tym podzielić z innymi ludźmi.

Ponad 18 godzin wiedzy wydajnej w ekskluzywnym zestawie na CD.

Co dokładnie przygotowały „Złote myśli”?

100 limitowanych zestawów pierwszej części kolekcji „Bliżej sukcesu”. Każdy zestaw składa się z 4 ekskluzywnych wydań audiobooków na CD:

·         46 zasad zdrowego rozsądku – 132 minuty

·         Efekt motyla – 141 minut

·         Bogać się, kiedy śpisz – 542 minuty

·         „Bliżej sukcesu”

– 300 minut
 

 

Pospiesz się!  Obudź w sobie drzemiącego olbrzyma!!!
Jeśli chcesz się załapać, to działaj – i to
szybko. Pamiętaj, że ktoś inny może wykupić
Twój zestaw, więc nie ma na co czekać.


Jesienne porządki

Październik 20, 2008

Trzy dni temu, tj. 17 października, ruszyła zapowiadana przez „Złote myśli”
 szalona promocja, dzięki której możesz dużo skorzystać.

W ramach akcji “Jesienne porządki”    , aż
2301 drukowanych książek można kupić taniej nawet o 68%!

Jak duże będą Twoje korzyści dzięki temu?
—————————————–
Bardzo duże ;) Nie będę Cię przekonywał do tego, że
obniżki cenowe przyciągają klientów, bo sam to wiesz.
Przecież nie raz i nie dwa zaciekawiła Cię jakaś
promocja.

Ale obniżka do 68% to już jest prawdziwy “żer dla
skner” :) Nie znam osoby, która by się nie skusiła
na taką okazję!

Więc wykorzystaj magię wyprzedaży i rozpuść wici,
wśród kogo tylko możesz o tej akcji.  Bo nie
możesz przegapić takiej okazji. Zbyt szybko się ona nie powtórzy.

 

 

Akcja „Jesienne porządki” trwa”

Pozdrawiam

Stanisław Bińkiewicz


Czy lubisz się uczyć?

Czerwiec 25, 2008

Na jednej z prezentacji w której miałem przyjemność uczestniczyć, a dotyczyła ona  niezależności finansowej, pokazany został cytat  T.Harv. Ekera następującej treści:

„Bogaci ciągle się uczą i wzrastają, biedni myślą, że już wszystko wiedzą”.

Słowa powyższe zacząłem analizować w odniesieniu do tych wszystkich osób, które spotkałem
w swoim życiu, zarówno z najbliższego kręgu, tj. rodziny i przyjaciół a także klientów, którzy
na co dzień korzystają z moich usług.  Analizowałem je również w odniesieniu do osób, które
wywarły bardzo duży wpływ na wiele milionów osób na całym świecie, o czym pisały  w swoich autobiografiach – Napoleon Hill, Henry Ford, Benjamin Franklin i wielu innych.Wszystkie osoby sukcesu wiele uwagi poświęcają samodoskonaleniu. Czytają dużo inspirujących książek, uczestniczą w szkoleniach, za które płaca niemałe pieniądze.

Inaczej jest z osobami, które znajdują się w słabej kondycji finansowej. Żyją praktycznie z dnia na dzień, mają niskie dochody z pracy, renty, bądź emerytury, ale wydaje im się że są wyedukowani
finansowo na wystarczającym poziomie. „Panie – to się nie opłaci” słyszę często. „Co pan myśli, że ja będę chodził po ludziach żeby coś sprzedać – to nie dla mnie” – odpowiada osoba, która otrzymuje
propozycję współpracy w ramach marketingu sieciowego. Kiedy organizuję spotkania poświęcone inwestowaniu, odpowiadają, że albo nie maja pieniędzy, albo, że wolą wpłacić do Banku, bo tam jest bezpieczniej. Nie wiedza o tym, że w obecnych czasach najważniejsze jest osiągnięcie zysku, natomiast bezpieczeństwo i gwarancje spadają na dalszy plan.

Edukacja finansowa w obecnych czasach staje się podstawą dalszej egzystencji. Umiejętności gospodarowania środkami pieniężnymi, podejmowania trafnych decyzji finansowych, wreszcie inwestowania nie nauczy żadna szkoła. Tych umiejętności możesz nauczyć się sam, biorąc udział
w różnych szkoleniach i kursach finansowych, czytając inspirującą literaturę, czy wreszcie uczestnicząc w grze Cash-Flow.  I najważniejsze, otaczaj się ludźmi, którzy są otwarci na nowości,
osiągają życiowe sukcesy, a staraj się trzymać jak najdalej od negatywnie nastawionych do życia.

 

Pozdrawiam

Stanisław Bińkiewicz


Zagubione marzenia

Kwiecień 3, 2008

Wczoraj wieczorem, tj. 2 kwietnia 2008 roku, minęła 3 rocznica śmierci Ojca Świętego, Jana Pawła II.
Podczas koncertu zespołu młodzieżowego, została wykonana piosenka, która stała się źródłem niniejszych refleksji.
Traktowała ona o zagubionych gdzieś w młodości marzeniach.

Każdy z nas był kiedyś młody. Ja i Ty byliśmy małymi chłopcami, Ty byłaś małą dziewczynką.
Dorastaliśmy wierząc, że czeka nas świetlana przyszłość. Przedszkole, szkoła podstawowa, szkoła średnia,
później dla niektórych z nas szkoła wyższa. A na koniec każdego etapu życia, wspaniałe plany, wielkie marzenia.
-kiedy dorosnę, będę żołnierzem,
-kiedy dorosnę, zostanę kierowcą rajdowym i będę jeździł pięknym białym Porsche,
-będę się pilnie uczył języków obcych, bo chcę zostać podróżnikiem i wyruszyć w podróż  
 dookoła świata,
-ja bardzo lubię zwierzęta i chcę w przyszłości je leczyć,
-widzę mamo, jak jest Ci ciężko tak pracować od świtu do nocy. Jak skończę szkołę, będę bardzo
  bogaty, zarobię tyle pieniędzy, żebyś już nie musiała wcale pracować,
-wiem mamo, jesteś chora, ale jak dorosnę zostanę lekarzem i Cię wyleczę,
-jak dorosnę, będę bardzo bogaty, zamieszkam w wielkiej willi nad morzem, do snu ukołysze
 mnie szum fal,
-ja założę zespół rockowy, który będzie koncertował na całym świecie,
-jak dorosnę, opracuję szczepionkę przeciw wszelkim chorobom. Ludzie nie będą więcej umierać.

Przerwij na chwilę lekturę artykułu. Zamknij oczy i przypomnij sobie lata dzieciństwa i dorastania.
Jakie miałeś wtedy marzenia?. Kim chciałeś być?. Czy  jesteś zadowolony ze swojego życia?.
Co tak naprawdę osiągnąłeś?.

Zapewne nieliczni mogą czuć satysfakcję z realizacji swoich zamierzeń.
Ty w wirze życia zagubiłeś gdzieś swoje marzenia.
Bo ktoś Ci kiedyś powiedział, że nie warto marzyć.
Bo ktoś życzliwy wybił Ci z głowy pomysły mówiąc: to nie dla Ciebie.
Bo usłyszałeś pamiętne słowa: synu, my żyjemy skromnie, ale uczciwie i wierzymy, że weźmiesz
z nas przykład,
Bo posłuchałeś rady, żeby nie iść do szkoły która dawała Ci szansę rozwoju Twoich zainteresowań i realizacji marzeń, lecz do tej, która była najbliżej miejsca zamieszkania, bowiem rodzice chcieli mieć Cię blisko siebie.

A teraz masz trzydzieści, czterdzieści lat, a może jesteś już na emeryturze i wracasz wspomnieniami do tych pięknych lat młodości.
Ile byś dał, aby móc cofnąć czas, aby zrealizować swoje dawne marzenia. Ale czas nieustannie biegnie naprzód i już się nigdy nie wróci.

Ale zawsze masz możliwość w teraźniejszości odnaleźć zagubione marzenia. Wskrzesić je w swojej pamięci. Jeszcze wiele możesz uczynić dobrego w swoim życiu. Wystarczy tylko chcieć.
Wyznacz sobie nowe cele:
-za pięć lat osiągnę wolność finansową,
-zanim skończę 50 lat, kupię dom, bo już nie będę chciał bawić się w jego budowę,
-do końca roku spłacę wszystkie swoje długi,
-być może już jest za późno by zostać lekarzem, ale zawsze jest czas, aby pomagać ludziom utrzymać
 zdrowie w inny sposób, np. propagując stosowanie suplementów żywności,
-w przyszłym roku w sierpniu wyjadę na pierwsze zagraniczne wczasy, a do tego czasu zmotywuję się
 do nauczenia języka obcego.

Tak więc namawiam Cię serdecznie raz jeszcze – spróbuj odnaleźć swoje zagubione marzenia.
A kiedy je już odnajdziesz, to działaj, to je realizuj. I nie zapomnij o tym napisać. Podziel się ze mną i innymi czytelnikami tą radością.

I pamiętaj! Nigdy nie rezygnuj z marzeń! Niech one zawsze przekuwają się na Twoje działanie.

Tego Ci bardzo serdecznie życzę.
Stanisław Binkiewicz


Lataj z orłami /inne zakończenie/

Marzec 9, 2008

Witam serdecznie.

Jeden z czytelników tekstu “Lataj z orłami” Podał inne zakończenie historii o orle, którą pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć:

“Oszołomiony orzeł zapytał kurę stojącą obok: „co to jest?”, na co kura odparła: „to jest orzeł, król ptaków. Ale ty o tym nie myśl, jesteśmy inni jak on”. Stary orzeł już więcej o tym nie myślał.

, jednego dnia, tuż przed wschodem słońca, przysiadł na brzegu skarpy i jakby od niechcenia spojrzał w niebo. Przypomniał sobie tego wspaniałego ptaka w przestworzach i to, jak on pięknie szybował… “Ale my jesteśmy inni” – pomyślał i westchnął, na wspomnienie słów, które mówiła kura.

Nagle, zaczęło wyłaniać się słońce. Pierwszy promień przeszył horyzont i jaskrawym blaskiem trafił prosto w oko orła. Był tak intensywny, czysty i przenikliwy, że orzeł na moment znieruchomiał. Poczuł jakąś niesamowitą, napływającą w niego energię i jakąś dziwną, nieodpartą chęć zrobienia kroku naprzód… w przepaść.

Instynkt, który się w nim narodził, zaczął sprawiać, że orzeł przez moment zapragnął pójść za tym promieniem. Bez wahania rozpostarł skrzydła, zrobił susa, wybił się w górę i poszybował… ku słońcu! “

Zarówno pierwsze jak i drugie zakończenie jest odzwierciedleniem naszego życia, myśli, przyzwyczajeń. Każdy człowiek, obojętnie w jakim kraju się urodził, w jakiej rodzinie przyszło mu żyć,  ma w sobie wewnętrzną moc, która wykorzystana w odpowiedni sposób pozwala mu zrealizować wszystkie marzenia, życiowe cele. Może uwolnić się z krępujących więzów niemocy, niewiary we własne siły i zacząć działać. Kiedy podejmuje działania, w jego życiu zaczynają dziać się rzeczy o jakiej mu się nigdy nie śniło, o których nawet bał się kiedyś myśleć. Ale też może stwierdzić, że bogactwo, zmiany życiowe są nie dla niego, może za podszeptem “życzliwych” osób pozostać na poziomie, do którego przywykł przez lata.

Wybór należy do każdego z nas.

Pozdrawiam

Stanisław Bińkiewicz

Chcesz przeczytać interesująca książkę, czasopismo w wersji elektronicznej. Zapraszam do mojego sklepu partnerskiego:

www.strategie-finansowe.nexto.pl


Lataj z orłami

Marzec 3, 2008

W książce „Przebudzenie”, Antony de Mello zamieścił historyjkę, której treść jest następująca.

Pewien rolnik, znalazł w polu jajo orła. Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w swoim gospodarstwie. Po kilku tygodniach wylągł orzełek, który wyrastał w stadzie wraz z kurczętami.

Orzeł przez całe swoje życie zachowywał się, jak kury z podwórka, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi, szukając pożywienia, piał i gdakał, trzepotał skrzydłami. Potrafił nawet przefrunąć kilka metrów w powietrzu, tak jak kogut.

Mijały lata. Orzeł zestarzał się. Pewnego dnia spojrzał w górę i na tle błękitnego nieba zauważył wspaniałego ptaka, który płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrznych, ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.

Oszołomiony orzeł zapytał kurę stojącą obok: „co to jest?”, na co kura odparła: „to jest orzeł, król ptaków. Ale ty o tym nie myśl, jesteśmy inni jak on”.

Stary orzeł już więcej o tym nie myślał. I umarł wierząc, że jest kogutem w ogrodzie.

Historyjka ta ma głęboki sens. Uświadamia ona bowiem, jaki wpływ na nas, naszą przyszłość, na sposób naszego myślenia ma otoczenie w którym żyjemy.

Zapewne nie  raz usłyszałeś dobrą radę od „przyjaciela”, kogoś z rodziny, sąsiadów itp. zdanie: „to Ci się nigdy nie uda”, „nie wchodź w ten interes, bo to nie dla Ciebie”, „tego od Ciebie nikt nie kupi”.

A teraz usiądź i przypomnij sobie wszystkie podobne sytuacje. Jakże często słyszałeś od swoich tzw. dobrych doradców podobne rady?. O czym wtedy myślałeś?. Najczęściej mówiłeś sobie w duchu takie słowa: „Chyba …. ma faktycznie rację, nie będę sobie zawracał tym głowy”.

I tak myśli większa część społeczeństwa. Funkcjonując w danej grupie ludzi, jednostki przystosowują się do tej grupy, przyjmując jej sposób myślenia i postępowania. Jeśli na co dzień spotykają osoby żyjące z dnia na dzień, nie podejmujące działań, pozwalających na podniesienie poziomu życia, kierujące się tzw. negatywizmem, to stają się takie same. I ciężko jest potem znaleźć entuzjazm, chęć do działania a przede wszystkim wiarę we własne siły. Trzeba nie lada odwagi by przebić się poprzez mur rzeczywistości, w której tkwi się od lat.

Opowiem Wam historię z własnego podwórka, o moim koledze, któremu dla potrzeb tego artykułu nadam imię Krzysztof. Otóż Krzysztofa poznałem 4 lata temu, natomiast historię jego życia 2 lata temu. Jest on dojrzałym mężczyzną, czterdziesto kilku  letnim tzw. po przejściach. Rozwód, problemy z dorastającymi dziećmi. Po rozwodzie żona mieszka z innym mężczyzną i z chłopcami – synami mojego kolegi, on sam natomiast wrócił do mieszkania swojego ojca. Problem w tym, że jego ojciec nie jest zachwycony tym faktem bowiem nie mieszka sam, lecz z drugą żoną /matka kolegi zmarła kilka lat temu/, i chciałby mieć trochę własnego życia. Tak więc kolega przychodzi do mieszkania najczęściej  na noc, nie ma własnej szafy, jego ubrania cały czas leżą na wersalce. Kiedy przyjdzie do mieszkania w  czasie obiadu, własny ojciec go nie poczęstuje. Kolega pracuje jako portier, i nie ma niestety środków, które umożliwiłyby mu lepsze życie, zakup ewentualnie wynajęcie mieszkania, gdzie mógłby zamieszkać wraz z chłopcami, którzy woleli by być z nim niż z matką.

Po  zejściu z pracy  w godzinach rannych, nie ma co ze sobą zrobić, więc chodzi tak od jednej ciotki do drugiej, trzeciej, potem wuja który jest nałogowym alkoholikiem. Kiedy podejmuje jakieś próby działania, wtedy słyszy życzliwe: „po co to robisz, stracisz tylko pieniądze a nic nie zarobisz”, „inni już też to próbowali zrobić i nic nie osiągnęli”. Przez kilka lat słuchania negatywów i utrwalania tego w swojej podświadomości, kolega nie potrafi wrócić do aktywnego życia.

Od dwóch lat próbuję go przekonać do zmiany sposobu myślenia i działania, a cały czas widzę wewnętrzny jego opór, bojaźń przed zmianami. Przez lata nabyte przyzwyczajenia nie pozwalają mu na działanie. Mówię mu, że pierwsze co musi zrobić, to przestać słuchać życzliwych rad ciotek i wuja, a skoncentrować się na pracy, która da środki pozwalające na realizacje tych najważniejszych potrzeb, a więc wyprowadzenie się od ojca, ułożenie sobie własnego życia. Musi poczuć trzepot skrzydeł unoszącego się w górę orła, poczuć własną siłę, własną moc, przywrócić wiarę we własne możliwości.

Wiem, że nie jest to łatwe, a jednocześnie z całą świadomością mogę powiedzieć, że nie jest to niewykonalne. I najważniejsze – są już pierwsze symptomy pozytywnych zmian w postępowaniu kolegi – zaczyna działać, zrozumiał bowiem, że tak naprawdę to wszystko co mu się w życiu przydarza, jest tak naprawdę wytworem jego myśli i jego postępowania.

Zacznij działać i Ty czytelniku poczuj swoją wewnętrzną moc, uwolnij się z od złych nawyków, niemocy. Spotykaj się z ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia. Zacznij latać z orłami.

Stanisław Bińkiewicz

Największy wybór prasy i książek motywacyjnych w wersji elektronicznej:  www.strategie-finansowe.nexto.pl  


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.