Czy jestes wypłacalny - podsumowanie

marzec 31, 2008
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy, zapraszałem Ciebie do analizy bilansu swojego gospodarstwa domowego, a następnie majątku pod kątem wypłacalności.Jeśli to zrobiłeś to bardzo dobrze, masz bowiem bardzo dobry materiał do dalszej analizy. Jeśli tego nie zrobiłeś, to czym prędzej wróć do lektury moich artykułów, a następnie weź pod lupę swój stan posiadania.

Wielu ludzi unika tego. Unika spojrzenia prawdzie w oczy. Wie, że z tą kondycją finansową, jest jak z chorobą. Należy ją najpierw zdiagnozować, a potem przystąpić do leczenia. A mimo tego nie podejmuje żadnych działań, żeby to zmienić. Podobnie jak ze stawianiem sobie celów - wiekszść ludzi zyje z dnia na dzień bez planu i perspektyw na przyszłość. Mimo, że wiedzą o tym, że trzeba planować, to tylko niewielki procent populacji to robi.

Nie bój się. To jest spowiedź przed samym sobą. Im wcześniej ją odbędziesz, tym lepiej. Będziesz bardziej świadomy tego, co masz i co musisz zrobic, żeby płynność finansowa Twojego gospodarstwa była dobra. Uruchom myślenie kreatywne, opracuj plan spłaty zadłużenia, plan zdobycia dodatkowych środków pieniężnych, a kiedy to zrobisz, wszechświat znajdzie sposób ich realizacji.

W tym miejscu chciałbym jeszcze raz zachęcić Cię do przeczytania darmowego e-booka “Najbogatszy człowiek w Babilonie”. Mozesz go ściągnąć z mojej strony internetowej:
www.strategie-finansowe.pl . E-book w znakomiy sposób przybliży Ci sposób zdobywania bogactwa.

Pozdrawiam

Stanisław Binkiewicz

P.S.

Czy przeczytałeś już e-booka “Pokaż na co Cię stać” ? Jeśli nie, to znajdż czas i przeczytaj, albo wysłuchaj w wersji audio. Kto nie poznał tej wspaniałej publikacji wydanej przez wydawnictwo “Złote myśli” niech żałuje. Ale jeśli pracujesz nad sobą, naprawdę polecam.


święta, święta….

marzec 29, 2008

Świąteczna gorączka opada. Ale jeszcze tydzień temu u wielu rodaków emocje górowały nad logiką.
Czym w te święta ugościć rodzinę?, jaką kolejną „zabawkę” kupić, aby wzbudzić zazdrość u osób
zaproszonych na świąteczny obiad?.
Nieważne koszty.
Drogi telewizor? – to nic im droższa rzecz tym większa satysfakcja z pognębienia tych, którzy jej nie mają.
A zapłata?. No cóż, po to są kredyty ratalne, karty kredytowe żeby z nich korzystać.
A co tam. Wielkanoc jest tylko raz w roku. Trzeba poszaleć.
A kiedy minęły święta, opadły też emocje. Siadamy w fotelu i podliczamy koszty wielkanocnych szaleństw.
Oj dużo tego było. Zastanawiamy się:
- czy mi tak naprawdę potrzebny był ten nowy telewizor plazmowy za 7.000 zł.
Nie, przecież stary odbierał jeszcze całkiem dobrze i mógł służyć jeszcze długo.
-po co ja kupiłem kamerę cyfrową, płacąc karta kredytową?.
Nie mam przecież pieniędzy, żeby wybrać się na majowy weekend i zrobić
trochę filmów z podróży. Nie pojadę też na wakacje.
-po co mi to nowe DVD, jak i tak nie oglądam filmów, bo nie mam na to czasu?
Takich wewnętrznych rozterek jest bardzo dużo.
Bo chwile krótkotrwałego szczęścia za nieswoje pieniądze skończyły się,
czas teraz przystąpić do spłacania długów.
Ale pocieszmy się – za miesiąc długi
majowy
weekend.  Kolejna okazja do pokazania się rodzinie, znajomym.
Kolejny szał zakupów.

Stop!!!  Koniec!!! Ty zapanujesz nad chwilowymi emocjami.
Zanim coś kupisz zastanowisz się, czy kolejna „zabawka” jest Ci potrzebna czy nie.
Może zamiast wydawać pieniądze, odłóż je na fundusz  inwestycyjny czy lokatę.
Być może w przyszłości  podziękujesz sobie za to, że ich nie skonsumowałeś.

Jeśli przeczytałeś powyższy artykuł, to w nagrodę pobierz sobie z mojej strony internetowej:
www.strategie-finansowe.pl   wspaniałego e-booka  zatytułowanego: „Najbogatszy człowiek w Babilonie”.
Oczywiście za darmo.

Pozdrawiam
Stanisław Bińkiewicz

Ps. Dodam jeszcze, iż wysłuchałem wspaniałego e-booka Mariusza Szuby “Na co Cię stać” .
Jest po prostu powalający.
Wiem, że należysz do grupy osób, które nie mają zbyt dużo czasu na czytanie.
Ale kiedy jedziesz samochodem, albo  wieczorem siedzisz w domu, to tego eboka
posłuchasz jak ja - w wersji audio, którą przygotowało dla Ciebie wydawnictwo
“Złote Myśli”


Czy jesteś wypłacalny? - cz.3

marzec 27, 2008

Czy jesteś wypłacalny? – cz. 3

W niniejszym artykule pokażę Ci majątek omawianego gospodarstwa domowego pod kątem płynności. Załóżmy, że właściciel gospodarstwa stracił zdolność kredytową. Banki stawiają kredyty w stan natychmiastowej wymagalności. 204 tys. zł trzeba spłacić natychmiast. Co się dzieje?

Okazuje się że powstaje duży problem, bo tak na dobrą sprawę majątek, który może być natychmiast spieniężony /majątek płynny/ to zaledwie 85.000 zł. Popatrz na uszeregowany majątek wg jego płynności:

Majątek płynny

Gotówka

Lokata bankowa

Akcje

Fundusze inwest.

Ubezp. życiowe

85.000

  3.000

10.000

50.000

20.000

  2.000

Majątek niepłynny

Samochód

Dom

Kolekcja monet

190.000

  30.000

150.000

  10.000

Zeby więc spłacić wszystkie kredyty właściciel musis pozbyć się prawie całego majątku niepłynnego.
Zastanów się, czy sprzeda samochód wg wartości bilansowej? Nie, bowiem już w momencie, gdy samochód wyjeżdża z salonu, traci na wartości 20%. Jeśli będzie chciał ekspresowo sprzedać dom, także straci minimum 20-30 % jego wartości.

Jak więc widzisz, właściciel omawianego majątku nie jest osobą zamożną, a jego majątek nie zapewnia mu pełnej płynności i wypłacalności.

Przeanalizuj w podobny sposób swój majątek i odpowiedz na pytanie: czy jesteś wypłacalny?

Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego

Stanisław Bińkiewicz

      


Pokaż na co Cię stać

marzec 25, 2008

Właśnie ukazała się kolejna książka Mariusza Szuby, która nosi tytuł “Pokaż na co Cię stać!” . Ta książka jest napisana specjalnie z myślą o Tobie. Nauczysz się dzięki niej jasno i precyzyjnie formułować cele, konsekwentnie do nich dążyć, zmieniać stany emocjonalne - zarówno swoje własne, jak i innych ludzi.

Pomyśl tylko, jak wiele możesz dzięki temu osiągnąć! Mariusz przekazuje bezcenną wiedzę od najlepszych. Szkolił się między innymi u samego Richarda Bandlera (człowieka, który jest ojcem NLP) oraz Anthony Robbinsa (którego przedstawiać chyba nie trzeba).

Ale przede wszystkim jest on praktykiem. Wszystkie techniki, które przekazuje najpierw testuje na sobie. Zostawia tylko te najlepsze i właśnie nimi dzieli się z ludźmi. Jego szkolenia oraz książki zmieniły już życie tysięcy osób.

Pozwól jednak, że opowiem Ci kilka słów o jego najnowszym “dziecku”, czyli ebooku “Pokaż na co Cię stać!” . Po pierwsze jest to książka absolutnie dla każdego - bez względu na wiek, płeć czy zainteresowania. Każdy z nas ma swoje własne marzenia. Każdy chce je spełnić. Każdy chce wykorzystać swoje życie w pełni.

Mariusz posiada niebywałą zdolność interakcji z czytelnikiem. Przekonasz się sam, że czytając jego książkę poczujesz się tak, jakbyś rozmawiał z nim twarzą w twarz. Sam nie wiem jak on to robi :-) Ale jest to fenomenalna sztuka. Dlatego też książkę tą czyta się naprawdę przyjemnie.

Do tego zawiera ona mnóstwo ćwiczeń, których wykonanie przybliży Cię do zaplanowanego sukcesu. I tutaj gorąca prośba do Ciebie - rzetelnie wykonuj ćwiczenia, które przygotował dla Ciebie autor. Cała treść, to jedynie teoria. A Ty potrzebujesz praktyki. Dużo praktyki.

Książka zawiera  także sporo dodatków. Ćwiczenia o których już wiesz, to jeden z nich. Pozostałymi są liczne nagrania audio, a także wideo! Mało tego, zajrzyj już teraz na stronę: “Pokaż na co Cię stać” a przekonasz się, że wydawnictwo “Złote myśli” przygotowało dla Ciebie także wersję audio CAŁEJ publikacji. Działaj teraz!


Nowy program partnerski

marzec 22, 2008

Witam.
Myślę, że pojawiło się coś bardzo ciekawego i nietypowego. Daje nowe
możliwości.
Jest w trakcie tworzenia. Ja zarejestrowałem się dzisiaj i mam dopiero
nr 1268.

Szczegółowe informacje dostępne są po zarejestrowaniu.
Oto link do rejestracji:
http://www.gomlm.pl/index.php?refer=1268

Pozdrawiam

Stanisław Binkiewicz


Czy jesteś wypłacalny? - cz.2

marzec 19, 2008

Czy jesteś wypłacalny – cz.2

W pierwszej części artykułu, postawiłem Ci pytanie, czy podane tam
przykładowe składniki majątku mogą dać poczucie bezpieczeństwa,
czy mając je, możesz czuć się bogaty. Jeżeli stwierdziłeś twierdząco,
to znaczy że jesteś w błędzie.

Bilans domowy, podobnie jak bilans przedsiębiorstwa, ma dwie strony.
Z jednej strony majątek a z drugiej jego źródła pochodzenia.

W omawianym przykładzie został tylko pokazany majątek, ale pełny
obraz bilansu gospodarstwa przedstawia się następująco:

Majątek gosp. Domowego /aktywa/

Źródła jego pochodzenia /pasywa/
Gotówka 3.000 Kapitał własny 71.000
Samochód 30.000 Kredyt w rachunku ror 15.000
Dom 150.000 Kredyt na zakup akcji 45.000
Akcje 50.000 Kredyt samochodowy 24.000
Fundusze inwest 20.000 Kredyt hipoteczny 120.000
Kolekcja monet 10.000    
Lokata bankowa 10.000    
Ubezpiecz. - życie 2.000    
Razem 275.000 Razem 275.000

 

 

Udział kapitału własnego w finansowaniu majątku, to tylko 25,82%, a
więc bardzo niski, omawiane gospodarstwo jest zadłużone i aż strach
pomyśleć, co by się stało, gdybyś nagle stracił płynność finansową i banki
postawiłyby kredyty w stan natychmiastowej wymagalności.

Ale o tym w następnym artykule.

Stanisław Bińkiewicz

P.s .

Na mojej stronie internetowej  www.strategie-finansowe.pl ,
w  plikach do pobrania znajdziesz darmowy e-book
„Najbogatszy człowiek w Babilonie” oraz dwie edukacyjne bajki
dla dzieci.
Serdecznie zapraszam. 


Czy jesteś wypłacalny?

marzec 16, 2008

Miesiąc temu, przedstawiłem Ci bilans finansów osobistych rodziny. Miał on uzmysłowić, jak bardzo ważne jest podejmowanie działań w celu podniesienia poziomu swoich dochodów, bowiem nie za bardzo będzie można liczyć w przyszłości na emerytury z ZUS. Myślę, że podstawiając do tego bilansu dane finansowe swojej rodziny, nie znalazłeś pełnego pokrycia wszystkich planowanych wydatków w osiąganych dochodach, i jeszcze nieraz będziesz nad tym pracował.

Dzisiaj natomiast przedstawiam Ci kolejny temat do rozważań, a dotyczący Twojej wypłacalności. Przypuśćmy, że nazywasz się Kowalski,  a Twój majątek przedstawia się następująco:

Gotówka                              -                        3000                                                                                                                        

Samochód                            -                      30000                                                                                                                            

Dom                                     -                    150000                                                                                                                                  

Akcje                                                         50000                                                                                                                      

Fundusze inwestycyjne        -                      20000                                                                                                                                      

Kolekcja monet                    -                      10000                                                                                                                        

Lokata bankowa                  -                       10000                                                                                              

Ubezpieczenie na życie       -                         2000

                                                  ———————————————–

Razem                                                        275000

Jak myślisz, czy przedstawione wyżej składniki majątku dają Ci poczucie bezpieczeństwa?. Czy możesz o sobie powiedzieć, że jesteś bogaty?.

Na razie zostawię Cię z tymi pytaniami, abyś je przemyślał, i jeśli będziesz miał ochotę, podziel się spostrzeżeniami w komentarzu.

 Pozdrawiam

Stanisław Bińkiewicz

Ps. Zaglądaj na stronę:

www.strategie-finansowe.nexto.pl

Przygotuj się na świąteczne niespodzianki


Bajka o chłopcu który szukał szczęścia

marzec 13, 2008

Opowiem wam historię o murzyńskim chłopcu z plemienia Pingów. Pewnego razu Kali, bo tak na imię miał chłopiec, siedział na przydrożnym kamieniu w pobliżu swojej wioski, w cieniu wielkiej palmy. Jego zamyślona, wtulona w ramiona twarz, pozostawała bez ruchu, kwadrans, może dwa, a może godzinę. Nikt tego nie wie. Słońce chyliło się ku zachodowi, kiedy nagle wstał, otrzepał z siebie nagromadzony kurz i powiedział: jutro skoro świt wyruszam w drogę. W drogę na poszukiwanie szczęścia.

Chłopiec już wielokrotnie siadywał na tym samym kamieniu. Kiedy był smutny i szukał samotności, kiedy miał do rozwiązania jakiś problem, szedł na skraj wioski, obejmował głaz rękami i rozmawiał z nim. Zauważył bardzo ciekawą rzecz - kamień również do niego przemawiał. Ale jego głos słyszał jakby w swoim wnętrzu, kiedy siadał przepełniony energią, uwolniony od kłębiących się w głowie myśli.

Mimo że Kali miał kochającą rodzinę, grono oddanych przyjaciół, z jego twarzy można było wyczytać jakieś przygnębienie. Cały czas chodził zamyślony, i strapiony bo nie potrafił znaleźć odpowiedzi na nurtujące go od wielu miesięcy pytanie: co to jest szczęście i gdzie je można znaleźć.

Kiedy więc tak siedział na kamieniu, nagle usłyszał słowa:

- odpowiedzi udzieli ci afrykańska przyroda. Wsłuchaj się w jej głos.

Chłopiec wrócił do domu, zaczął przygotowywać się do drogi. Naszykował sobie węzełek z jedzeniem, wodę, jakieś ubranie na zmianę i poszedł wcześnie spać. Obudziły go pierwsze promienie słońca. Kali ubrał się, zajrzał do drugiej izby, gdzie smacznie jeszcze spali rodzice i cichutko wyszedł z chaty. Tak rozpoczęła się jego wędrówka, która miała mu dać odpowiedź na pytanie, czym jest szczęście.

Minęło kilka godzin, odkąd chłopiec wyruszył z wioski. Świeciło ostre słońce, więc chłopiec szedł brzegiem puszczy, wśród skał. Nagle z góry dobiegło go głośne pytanie:

- co ty chłopcze robisz sam na tym pustkowiu?

Kali spojrzał w górę i wysoko na skale ujrzał orła, który właśnie wrócił do gniazda, przynosząc pożywienie swoim dzieciom.

– wędruję przez świat w poszukiwaniu szczęścia. Może Ty wiesz co to jest szczęście?

- słuchaj chłopcze, tu na wysokiej skale jest moje gniazdo, w którym są małe pisklęta. Codziennie zostawiam swoje dzieci i lecę w poszukiwaniu pożywienia. Cały czas martwię się o nie, bowiem żmije pełzające po skałach, tylko czyhają na to aby pod moją nieobecność, wkraść się do gniazda i porwać maleństwa. Kiedy więc wracam z pożywieniem, i widzę wszystkie dzieci w komplecie, to jest moja największa radość, to jest właśnie moje szczęście.

Chłopiec podziękował orłowi i wyruszył w dalszą wędrówkę. Tego samego dnia doszedł do strumienia, w którym wylegiwał się krokodyl. Kiedy ów zobaczył chłopca, zapytał, co tutaj robi.

– wędruję w poszukiwaniu szczęścia. A może Ty krokodylu spotkałeś szczęście?.

- widzisz synu, jestem już stary. Do niedawna żyłem nad brzegiem wielkiej rzeki. Ale panująca od lat susza spowodowała, że ona wyschła. Myślałem, że nadszedł kres mojego żywota. Spragniony i ledwo żywy, ostatkiem sił czołgałem się przez pustynię w poszukiwaniu wody. I właśnie dzisiaj rano spotkałem swoje największe szczęście. Znalazłem strumyk, w którym będę mógł spędzić resztę swoich dni.

Chłopiec porozmawiał jeszcze chwilę z krokodylem, obmył się w orzeźwiającej zimnej wodzie i poszedł dalej. Wieczorem dotarł do pięknie zieleniejącej kępy traw i drzew. Była to oaza, w której chłopiec postanowił spędzić noc. Kiedy jadł swoją pierwszą samotną kolację, jego uwagę przykuła gromadka małych królików, bawiących się ze swoją mamą. Na widok Kalego, przestraszone schowały się za drzewo. Kiedy królicza mama odważyła się opuścić kryjówkę, zapytała:

- co ty robisz sam na tym odludziu?

– szukam odpowiedzi na pytanie czym jest szczęście. Może Ty mi powiesz czy gdzieś go nie spotkałaś?

- widzisz chłopcze moje uradowane dzieci? Jeszcze kilka dni temu moje stadko było w krytycznym położeniu. Okolicę nawiedziła gwałtowna burza. Wyładowania atmosferyczne doprowadziły do pożaru, który objął znaczny obszar wysuszonej o tej porze roku sawanny. Zginęło wiele zwierząt, a ja i moje małe uciekłyśmy na pustynię. Przez kilka dni błąkaliśmy się głodni, z małymi szansami na przeżycie. Aż wreszcie dotarliśmy do tej oazy, gdzie głód nam już nie groźny. To jest moje szczęście, to jest moja radość.

Następnego ranka, Kali pożegnał zaprzyjaźnione z nim już króliki, rozpoczynając kolejny etap swoich poszukiwań. Po kilku godzinach marszu, chłopiec dotarł na wysokie wzniesienie, gdzie spotkał lwa.

– Skąd się tutaj wziąłeś chłopcze?, sam na tym pustkowiu, nie boisz się?

– pewnie że się boję, ale wyruszyłem w drogę sam, bo chcę znaleźć odpowiedź na pytanie, czym jest szczęście. I nie wrócę do wioski dopóty, dopóki się tego nie dowiem. A może Ty lwie opowiesz mi, co to jest szczęście?

Lew spojrzał na chłopca, a następnie skinął mu łapą, żeby poszedł za nim. Stanęli na skraju urwiska, a przed nimi roztaczał się wspaniały widok. Olbrzymi teren nizinny, pokryty zieloną trawą, poprzecinany wartkimi strumykami. I wiele różnych zwierząt, w tym żyrafy, słonie, zebry, hipopotamy. Lew zatoczył łapą wielkie koło, po czym rzekł:

- widzisz chłopcze, to jest moje królestwo. Wszystkie zwierzęta żyją w nim w wielkiej przyjaźni. Czy to polna myszka, czy słoń, pomagają sobie nawzajem. Owszem, jak wszędzie zdarzają się waśnie i spory, ale je rozsądzam je sprawiedliwie. Przez lata budowałem wielkie imperium, a szacunek jakim mnie darzą moi poddani, jest podziękowaniem za moją pracę na rzecz pokoju wśród zwierząt. Kiedy codziennie rano przychodzę nad to urwisko przywitać nowy dzień wraz z moimi poddanymi, kiedy widzę ich pełnych życia, zadowolonych, to jest moje największe szczęście.

Kali podziękował lwu i ruszył w dalszą drogę. Wczesnym popołudniem uwagę chłopca przykuło poruszenie wśród zwierząt. Zwoływały one spotkanie. Chłopiec usiadł na powalonym pniu, gdyż chciał posłuchać, o czym będą rozmawiały. Rozejrzał się dookoła – wokół zobaczył przedstawicieli różnych gatunków. Zebranie otworzyła żyrafa, która udzieliła głosu smutnemu bocianowi. Bocian powiedział:

- witajcie moi drodzy. Właśnie wróciłem z dalekich krajów w których zaczęła się pora jesienna. Powinienem się cieszyć z ponownego spotkania z wami, ale jak widzicie, moje oczy przepełnione są smutkiem i wielkim bólem. My tutaj żyjemy na wolności, ale tam, gdzie przebywałem kilka miesięcy, widziałem naszych braci w niewoli. Słonie, żyrafy, hipopotamy, lwy i inne zwierzęta cierpią, pozamykane w ogrodach, nazywanych przez ludzi zoologicznymi. Kiedy kilka dni temu przelatywałem nad oceanem, zobaczyłem na statku klatki, w których były zamknięte różne gatunki ptaków, węże jeden tygrys oraz kilka małp. Zwierzęta były smutne, bo straciły to, co jest chyba najważniejsze na świecie – swoją wolność. Cieszmy się więc z tej wolności, bo to jest nasza radość, nasze największe szczęście.

Chłopiec nie słuchał dalej. Otarł rękawem pojawiające się w oczach łzy i cichutko, żeby nie wystraszyć zwierząt odszedł z miejsca spotkania.

Minął drugi dzień jego wędrówki, w którym wsłuchiwał się w głos afrykańskiego buszu, szum wiatru i głosy zwierząt. Wysłuchał wielu głosów, opowiadających o ich szczęściu. Ale on nadal pragnął jednego – znaleźć swoje własne szczęście.

Zbliżał się wieczór, kiedy Kali pełen wrażeń, zobaczył duży kamień, wrośnięty w piaszczystą pustynną ziemię. Kamień wyglądał tak samo, jak ten, znany od wielu lat na skraju jego murzyńskiej wioski. Usiadł na nim i zaczął rozmyślać o tym czego się dowiedział, w jakim kierunku podążać. Aż nagle usłyszał ciepły kobiecy głos:

- chłopcze co robisz sam na tym pustkowiu?

Kali odwrócił się i ujrzał staruszkę stojącą tuż za nim. Ze swoją laską w ręce, wyglądała jak wróżka z bajek, których słuchał w dzieciństwie.

- wyruszyłem z domu na poszukiwanie szczęścia. Wiele się o nim dowiedziałem od zwierząt, ale nadal szukam swojej własnej definicji.

Staruszka uśmiechnęła się, po czym powiedziała:

- zamknij chłopcze oczy i przypomnij sobie swoich kochających rodziców, których zostawiłeś w wiosce, swoich kolegów i koleżanki z dzieciństwa. Poczuj woń pieczonego chleba i zapach dymu unoszącego się w powietrzu. Wsłuchaj się w wieczorną ciszę, popatrz na gwiaździste niebo nad wioską. Szukałeś daleko, a nie widziałeś sercem, że Twoje szczęście jest tam wśród bliskich, wśród wiernych przyjaciół, którzy Cię nie opuszczą w potrzebie. Szczęście to radość przebywania z bliskimi, możliwość podzielenia się z nimi swoimi radościami i kłopotami. To umiejętność obdarowywania sobą tych wszystkich których kochasz.

Głos staruszki zamilkł. Kali nadal siedział na kamieniu z zamkniętymi oczyma. Doświadczał tego wszystkiego, o czym mówiła staruszka. Wreszcie zrozumiał. To czego tak długo poszukiwał było w zasięgu ręki. Szukał daleko a było tak blisko. Wystarczyło tylko swoje myśli skierować na właściwe tory. Otworzył oczy, ale staruszki już nie było. Znów był sam, ale jego twarz była pełna radosnego uniesienia. Nagle zapragnął znaleźć się wśród najdroższych mu osób i przytulić ich do siebie, powiedzieć jak ich bardzo kocha. Chciał podzielić się swym odkryciem ze wszystkimi kolegami i koleżankami z wioski, poczuć zapach swojego domu, usłyszeć szczekanie psa.

Tej nocy nie mógł zasnąć, myślał tylko o tym aby jak najszybciej wrócić do wioski. Kiedy na niebie pojawiły się pierwsze promienie słońca, Kali wstał i szybkim krokiem zaczął zmierzać w kierunku domu. Jeszcze był daleko a usłyszał radosne szczekanie psa, który go tak zawsze witał, kiedy powracał . Nagle zobaczył wioskę i wychodzących mu na spotkanie rodziców i przyjaciół.

Rzucił na ziemię wędrowny węzełek i pędem ruszył w ich kierunku. Kali wtulił się w ramiona ukochanych bliskich, przywitał z

przyjaciółmi. Następnie roześmiał się serdecznie i podniósłszy ramiona do góry zawołał na cały głos:

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi

Autor: Stanisław Bińkiewicz z córką Anetą

Zapraszam do sklepu partnerskiego. Nowe pozycje książkowe

www.strategie-finansowe.nexto.pl


Wiosna finansowa

marzec 10, 2008

Jak ten czas szybko leci. Dopiero bawiliśmy się na zabawie Sylwestrowej, a już minęły ponad dwa miesiące 2008 r. Przed nami święta Wielkanocne, potem niezadługo weekend majowy itd.

Nasze życie przyspieszyło, popędzane przez hipermarkety, które zawsze wiele miesięcy wcześniej ogłupiają swoimi reklamami, zapraszają do zakupów. Żyjemy od weekendu do weekendu, od święta do święta i w tym biegu zapominamy o przemijaniu.

Mijają lata, jesteśmy coraz starsi, a kiedy dochodzimy do wieku emerytalnego, siadamy w pustym pokoju i zaczynamy zastanawiać się, co takiego osiągnęliśmy w swoim życiu.

Młody człowiek idzie do szkoły i myśli: „aby do liceum”, kiedy jest w liceum myśli, „aby tylko do  pracy”, a kiedy pracuje, myśli: „aby do emerytury”.

Kiedy Polak osiąga wiek emerytalny, cofa się myślami wstecz, ale nie widzi nic tylko pustkę, wiele niewykorzystanych szans i złudnych nadziei. Nie ma takiego komfortu, jak np. Niemiec, który pracując, całe życie, odkładał na przyszłą emeryturę, a teraz zamiast siedzieć w pustym domu sam, podróżuje po świecie.

Polski emeryt siedzi więc w fotelu i liczy dni do kolejnej spłaty rat kredytowych w jednym a czasami kilku bankach. Zastanawia się jak dotrwać do kolejnej emerytury. Ale kiedy otrzymuje propozycję – możliwość dorobienia dodatkowych pieniędzy, najczęściej odmawia. Woli zaciągnąć kolejny kredyt niż wziąć się do pracy.

Nadchodzi wiosna, coraz mocniej świeci słońce, przybywa dnia.  Tylko patrzeć jak przylecą bociany, zazieleni się trawa.

Wiosną najczęściej robimy porządki w swoich domach. Ale nie zapominajmy też o porządkach w swoich portfelach. Przeanalizujmy swoje dochody oraz stałe zobowiązania. Być może mamy kilka kredytów, które można skonsolidować i nie pilnować kilku, tylko jednej raty. Wprawdzie wydłuży się okres spłaty, ale za to raty będą w mniejszym stopniu obciążać budżet domowy.

Przeanalizujmy zadłużenie na kartach kredytowych, może warto je szybciej spłacić. Jeśli mamy np. dwie karty kredytowe, jedną spłacajmy w minimalnej kwocie podawanej przez bank, drugą natomiast, o ile można spłacajmy w kwocie wyższej. Kiedy pozbędziemy się jednego zadłużenia, weźmy się za drugie. I szukajmy dodatkowych źródeł zarobkowania, szczególnie w marketingu sieciowym, który daje możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy. Te pieniądze odciążą nam nadwyrężony budżet domowy.

I myślmy pozytywnie. Zamiast mówić „ja do końca życia nie wyjdę z tych długów”, zadawajmy sobie pytania otwarte „co zrobić, żeby wyjść z tego zadłużenia”.

I okaże się,  że nawet w jesieni życia może zapanować wiosna. Wiosna finansowa.


Złote myśli

marzec 9, 2008

Witam serdecznie! To, że jestem na blogu, piszę artykuły, mogę wyrazić swoje opinie, świadczy o tym, iż chcę się rozwijać, poszerzać swoje horyzonty myślowe, poznawać nowych ludzi, nawiązać nici przyjaźni, współpracy. Chcę także dzielić się ze wszystkimi uczestnikami tym wszystkim, czego się nauczyłem, pokazać wartościowe pozycje książkowe, które przeczytałem sam, a które pomogły mi na drodze rozwoju osobistego.Dzisiaj chciałbym przedstawić książki elektroniczne, wydane przez wydawnictwo „Złote myśli” .

Wydawnictwo to zajmuje się promocją ebooków i audiobooków. Są to książki motywacyjne, poradniki itp. Teraz chciałbym zarekomendować wszystkim kilka pozycji które sam przeczytałem, i wiem, że mogą być inspiracją dalszego rozwoju, wskazywać nieodkryte obszary, których czasami brakuje w osiągnięciu sukcesu.

Pierwszą z nich jest: „Hipnotyczny marketing” Joe Vitalego, najlepsza książka z marketingu głównie internetowego, ale nie tylko. Ja sam, jako doradca finansowy, kredytowy poszukuję różnych form skutecznej reklamy. I w tej książce znalazłem wiele wskazówek, inspiracji. Wiem co zrobić, żeby swoją działalność zareklamować w mediach publicznych, nie ponosząc żadnych kosztów, jak pisać skuteczne teksty reklamowe. W chwili obecnej testuję kilka nowych ulotek, monitorując ich zwrotność.

Kolejną polecaną pozycją książkową jest „Efekt motyla” Kamila Cybulskiego, młodego człowieka, który już w wieku 22 lat przekroczył barierę miliona złotych obrotu w swoich sklepach internetowych. Opisuje on krok po kroku swoją drogę do finansowej wolności. Tą książkę dałem do przeczytania swojej 16 letniej córce, chcąc ją zainspirować i wierzę, że zrozumiała pewne sprawy, bo podjęła pracę nad swoim rozwojem osobistym.

„Tydzień z milionerem” Tomasza Woźnego, w kilku wersjach: drukowanej, ebooka i audiobooka, to książka opowiadająca o spotkaniu autora z milionerem irlandzkim. Przebywając z nim przez tydzień, poznaje jego zwyczaje, sposoby działania a przede wszystkim sposób myślenia. Uczy się jak nabywać nieruchomości, jak czytać prasę codzienną, jak znajdować okazje biznesowe, jak gospodarować środkami pieniężnymi. Książka dająca wiele do myślenia i natychmiastowego wdrożenia we własnym życiu.

„Czas na e-biznes” Piotra Majewskiego, Chyba najlepszy poradnik dotyczący ebiznesu.
Książka obowiązkowa dla każdego przedsiębiorcy! Czytam już drugi raz i za każdym razem znajduję coś nowego, do wdrożenia w mojej pracy.

Tyle na dzisiaj. Następna porcja wiedzy w kolejnym artykule. Pozdrawiam i życzę wiele przyjemnych doznań podczas czytania.

Stanisław Bińkiewicz